Posty

Wyświetlam posty z etykietą lekarstwo

ZBUNKROWANI #1

Obraz
Przerzucam puste kartki kalendarza. Nie ma na nich żadnych zapisanych planów. Przyszłość pierwszy raz w moim życiu jest nieplanowalna. Sytuacja zmienia się dynamicznie. Mogę jedynie postanowić sobie co zjem na obiad, którą otworzę książkę, czyj numer wykręcę, o której godzinie wstanę następnego dnia. Hej! Czy to nie właśnie to, do czego namawiają nas lifestajlowe poradniki? No wiecie, żeby żyć chwilą, zatrzymać się i złapać oddech? No i przede wszystkim poznać bardziej siebie? Szukać szczęścia w prostocie i nie wypatrywać aprobaty w oczach innych? Jest jeszcze wiara w Boga. Dzięki tej przedziwnej sytuacji widoczna staje się nauka o Stwórcy, który może wszystko, a zatem być z wiernymi, nawet jeśli nie pójdą na niedzielną Mszę Świętą. Który uczy ich miłości poprzez poczucie odpowiedzialności za najsłabszych i najbardziej podatnych na chorobę. Który jednoczy wyznawców, pomimo izolacji. Ach! Ileż w głowie rzeczy, myśli, znaczeń do przewartościowania! Do czego porównamy tę pan...

Ładne kwiatki!

Obraz
  Sytuacji towarzyszyła piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=EZvHZgii7XI   Wielki sukces! W końcu umówiłam się na wizytę lekarską. Namowy, a wręcz rozkazy rodziny i przyjaciół osiągnęły zamierzony cel. Od tygodnia coś skutecznie mnie rozkładało, ale wrodzona upartość i dziwna fobia hamowały głos rozsądku. Żadne mieszanki lecznicze nie przynosiły ukojenia, więc z czasem sama zaczęłam się delikatnie niepokoić. Prawie godzinę przed umówionym spotkaniem, cała sflaczała, wgramoliłam się na autobusowy pokład. Nie znajdując satysfakcjonującego wolnego miejsca postanowiłam wytrwać na własnych nogach wspomagana przez energetyczną muzykę. „Jakoś to będzie. Najpierw recepcja, a potem już z górki” – myślałam. Po chwili zwolniło się podwójne siedzenie tuż za kierowcą. Niemal bezmyślnie klapnęłam z poczuciem ulgi. Zwykle obserwuję mknącą rzeczywistość przez najbliższe okno, jednak tym razem tak ostry skręt szyjny mógłby okazać się zbyt bolesny. Zadowoliłam się więc p...

Profilaktyka Wdzięczności

Obraz
Czytając posłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=lA7n7TwPDmw   Łatwo jest być wdzięcznym, jeśli wszystko idzie po mojej myśli, zgodnie z planem, albo jeszcze lepiej. Ale co jakiś czas przychodzą dni czarne jak smoła, mieszanina węglowodorów będących zlepkiem negatywnych doświadczeń. Albo dni, kiedy od rana w uszach dzwoni alarm przeciwlawinowy. Zaczyna się od kamyczka, który wylądował mi na głowie. Niby nic, a z każdym następnym krokiem czuję coraz większe zagrożenie, coraz więcej ciosów, aż wreszcie nadchodzi moment kulminacyjny. Leżę więc pod kamieniami i czekam. Lub też najdziwniejsze dni, kiedy absolutnie nie mam pojęcia co jest nie tak, ale niepokój i niesmak towarzyszy nieprzerwanie. Zadomawia się i uderza po cichu. Bez uprzedzenia z lubością i oddaniem… Wtedy dopiero wdzięczność to wyczyn. Dziękczynienie wśród łez, z poranionym sercem. W samotności, w chorobie, upadku, ruinie. Wtedy, gdy mamy ochotę wycofać się ze świata, wcisnąć pauzę, stać się nieczuły...